Pol’and’Rock Festival to wyjątkowy festiwal, tu nie wszystko da się przewidzieć! Jest to wyzwanie dla konferansjera, ale również świetna okazja, by stale rozwijać swoje sceniczne kompetencje.

W 2026 roku miałem okazję prowadzić Strefę Pomorza Zachodniego na Pol’and’Rock Festival. Na scenie pojawiło się siedmioro świetnych prelegentów, a głównym tematem rozmów było przeciwdziałanie hejtowi i przełamywanie stereotypów.

Moja rola była znacznie szersza niż zapowiadanie kolejnych gości.

 

Konferansjer Mikołaj Basiński na Poland Rock Festiwal.

 

Prowadziłem scenę, moderowałem rozmowy, rozmawiałem z publicznością i — jak to na dużym wydarzeniu bywa — zajmowałem się również kilkoma sytuacjami, których zdecydowanie nie było w pierwotnej agendzie. I właśnie wtedy najbardziej przydaje się doświadczenie.

Dobry konferansjer musi być przygotowany na to, że plan się zmieni. Można mieć świetnie przygotowany scenariusz. Można znać harmonogram co do minuty. W końcu można mieć przygotowane pytania do każdego prelegenta.

A potem wystarczy jedna wiadomość: „Prelegent jednak nie dojedzie” albo: „Będziemy mieli 20 minut mniej”.

Bywa i odwrotnie: „Skończyliśmy wcześniej. Mamy jeszcze 20 minut”.

I co wtedy?

Profesjonalny konferansjer nie może być uzależniony od kartki z agendą. Jego zadaniem jest sprawić, żeby publiczność nie odczuła, że właśnie wydarzyło się coś nieplanowanego. To jedna z najważniejszych różnic między przeczytaniem scenariusza a prawdziwym prowadzeniem wydarzenia.

 

Kiedy wykład zamienia się w rozmowę

 

Jedna z sytuacji, które często pojawiają się podczas eventów, jest bardzo prosta. Prelegent przygotował wykład. Przychodzi na scenę. Rozmawiamy chwilę przed wejściem i nagle słyszę: „Wiesz co? Może zamiast prezentacji po prostu porozmawiamy?”

I bardzo dobrze.

Bo scena nie jest po to, żeby za wszelką cenę realizować pierwotny plan. Jeżeli rozmowa będzie dla publiczności ciekawsza, bardziej naturalna i angażująca — trzeba umieć się do tego dostosować.

W tym momencie moderator panelu przestaje być osobą, która tylko odczytuje wcześniej przygotowane pytania. Musi słuchać, dopytywać, łapać interesujące wątki, reagować na odpowiedzi i jednocześnie pilnować czasu.

To właśnie dlatego moderowanie dyskusji wymaga zupełnie innych kompetencji niż samo prowadzenie wydarzenia.

 

Moderator dyskusji musi naprawdę słuchać

 

Mam przygotowane pytania. Zawsze. Ale traktuję je jako narzędzie, a nie scenariusz, którego trzeba niewolniczo przestrzegać. Jeżeli prelegent mówi coś interesującego, chcę za tym pójść. Jeżeli pojawia się temat, który wywołuje reakcję publiczności — warto go rozwinąć. Jeżeli odpowiedź prowadzi nas w zupełnie inną stronę, ale jest to strona ciekawa — tym lepiej.

Dobry moderator dyskusji powinien mieć przygotowanie merytoryczne, ale również elastyczność. Bo najlepsze rozmowy bardzo często zaczynają się wtedy, kiedy pada pytanie, którego nie było w planie.

 

A co, jeśli prelegent się spóźnia?

 

To jedna z klasycznych sytuacji w pracy konferansjera. Publiczność już jest. Scena jest gotowa. Harmonogram mówi, że właśnie powinien rozpocząć się kolejny punkt. Tylko że osoby, która ma go poprowadzić, jeszcze nie ma. I teraz najgorsze, co można zrobić, to powiedzieć:

„Niestety mamy opóźnienie”.

Po czym przez kilka minut patrzeć na zegarek. Rolą konferansjera jest wypełnić tę przestrzeń. Czym?

  • Pytaniem do publiczności.
  • Anegdotą.
  • Krótką rozmową.
  • Nawiązaniem do poprzedniego punktu programu.
  • Czasem improwizowanym mini-quizem.
  • Czasem wystarczy kilka dobrze dobranych pytań.

Najważniejsze jest jedno: publiczność ma nadal uczestniczyć w wydarzeniu, a nie czuć, że czeka na wydarzenie.

 

 

A jeśli kończymy 20 minut za wcześnie?

 

To druga strona tego samego problemu. Prelegent miał mieć godzinę, a kończy po czterdziestu minutach. I nagle patrzę na zegar, a tu jeszcze 20 minut. Dla niedoświadczonego prowadzącego może to być problem. Dla doświadczonego konferansjera — po prostu kolejna sytuacja do zagospodarowania.

  • Możemy przejść do dodatkowych pytań.
  • Możemy zaprosić publiczność do rozmowy.
  • Możemy poprosić o pytania z sali.
  • Możemy rozwinąć temat, który wcześniej został tylko zasygnalizowany.
  • Możemy wykorzystać anegdotę.
  • Możemy zrobić coś, czego nie było w scenariuszu, ale co pasuje do ludzi, miejsca i atmosfery wydarzenia.

To właśnie jest sceniczna improwizacja. Nie przypadkowe mówienie czegokolwiek, a świadome reagowanie na sytuację.

 

Publiczność jest zawsze niewiadomą

 

Podczas Pol’and’Rock Festival dodatkowym wyzwaniem było to, że moderowałem również rozmowy z publicznością. A publiczność jest jednym z najbardziej nieprzewidywalnych elementów każdego wydarzenia. Możesz przygotować pytanie. Możesz nawet przygotować odpowiedź na potencjalną odpowiedź.

Ale nie wiesz, kto podniesie rękę, o co zapyta, czy pytanie będzie krótkie, czy potrwa pięć minut. Nie wiesz też, czy będzie zabawne, trudne, zaskakujące albo kompletnie nieoczekiwane.

I właśnie dlatego lubię takie rozmowy. Bo wtedy wydarzenie naprawdę zaczyna żyć. Rolą moderatora jest stworzyć bezpieczną przestrzeń do rozmowy, pilnować jej kierunku i jednocześnie nie zabijać spontaniczności.

 

Konferansjer to nie człowiek od czytania agendy

 

Im dłużej pracuję na scenie, tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że profesjonalny konferansjer powinien być trochę jak kierowca samochodu. Pasażerowie nie muszą wiedzieć, że właśnie ominąłeś korek, znalazłeś objazd albo w ostatniej chwili zahamowałeś przed czymś na drodze Mają po prostu bezpiecznie dotrzeć do celu.

Podobnie jest ze sceną.

Publiczność nie musi wiedzieć, że prelegent się spóźnił. Nie musi wiedzieć, że ktoś w ostatniej chwili zmienił format wystąpienia. Nie musi wiedzieć, że trzeba było wypełnić dodatkowe 20 minut. To moja praca. Mam zadbać o to, żeby wydarzenie płynęło dalej.

 

Pol’and’Rock – siedmiu prelegentów, dziesiątki rozmów i mnóstwo improwizacji

 

Prowadzenie Strefy Pomorza Zachodniego na Pol’and’Rock Festival było dla mnie świetnym połączeniem kilku rzeczy, które najbardziej lubię w pracy na scenie.

  • Było prowadzenie wydarzenia.
  • Były zapowiedzi.
  • Było moderowanie rozmów.
  • Były pytania od publiczności.
  • Była improwizacja.

I było reagowanie na sytuacje, których nie dało się wcześniej zapisać w agendzie.

Rozmawialiśmy o hejcie, stereotypach i sposobach ich przełamywania — tematach niezwykle aktualnych i ważnych. I właśnie to lubię w pracy moderatora. Nie tylko prowadzę rozmowę, ale sam również mogę się czegoś dowiedzieć.

 

Elastyczność to jedna z najważniejszych kompetencji konferansjera

 

Jeżeli miałbym wskazać jedną cechę, która szczególnie przydaje się podczas dużych wydarzeń, byłaby to właśnie elastyczność. Scenariusz jest mapą, ale mapa nie przewiduje wszystkiego.

  • Czasem trzeba skrócić rozmowę.
  • Czasem ją wydłużyć.
  • Czasem zmienić wykład w wywiad.
  • Czasem przejąć dodatkowe 15 minut.
  • Czasem zadać publiczności pytanie, którego nie było w żadnym scenariuszu.

A czasem po prostu szybko zorientować się, że najlepszym rozwiązaniem będzie coś zupełnie innego. Po kilkunastu latach pracy na scenie wiem, że właśnie na tym polega profesjonalizm.

Na tym, że kiedy plan przestaje działać, publiczność nadal ma poczucie, że wszystko jest dokładnie tak, jak powinno być.

Siema! Do zobaczenia na kolejnych eventach.

 

Zobacz inne moje realizacje: https://mikolajbasinski.pl/portfolio/lista-wybranych-imprez/
Sprawdź opinie na Google: https://g.page/KonferansjerMikolajBasinski/review?rc

 


Konferansjer Mikołaj BasińskiMikołaj Basiński

Konferansjer, Animator, Quizmaster – od 10 lat prowadzę eventy i imprezy różnego rodzaju. Moje psychologiczne, trenerskie i pedagogiczne wykształcenie pozwala mi zgłębiać fascynujący świat wystąpień publicznych jeszcze efektywniej i docierać do ciekawych wniosków, którymi chętnie dzielę się, ale i wykorzystuję w mojej pracy scenicznej.

Zapraszam do współpracy!

663 341 909

konferansir@gmail.com